Drugi rok z rzędu dziką kartą na finał Indywidualnych Mistrzostw Polski w Ostrowie Wielkopolskim otrzymał wychowanek lokalnego klubu. Drugi finał zeszłorocznego cyklu zakończył on na szesnastej pozycji.
Pawle, jakbyś ocenił swój dotychczasowy sezon 2026?
- To zdecydowanie nie jest sezon, jakiego oczekiwałem, ani ja, ani cała drużyna. Od początku towarzyszy mi pech. Większość upadków była nie z mojej winy, bo za każdym razem ktoś wjeżdżał we mnie od tyłu. Przez to praktycznie cały sezon zmagam się z różnymi stłuczeniami i urazami. Wierzę jednak, że limit pecha został już wyczerpany i teraz wszystko zacznie iść w dobrym kierunku.
Przed rokiem zadebiutowałeś w IMP. Jakie wspomnienie z tamtego dnia Ci najmocniej zostało w głowie?
- Sama jazda w finale i możliwość rywalizacji z takimi zawodnikami to dla mnie ogromne przeżycie i wyróżnienie. Cieszę się, że mogę znaleźć się w tak mocnej stawce. Wszyscy pamiętają mój „słynny” upadek z ubiegłego roku, który kosztował mnie cenne punkty. Tym razem chcę podejść do tego trochę inaczej. Przede wszystkim na większym luzie i po prostu cieszyć się jazdą. A jeśli uda się urwać rywalom jakieś punkty, będę z tego naprawdę zadowolony.
Pamiętamy zdziwienie, gdy okazało się, że Kevin Małkiewicz urodził się w Wielkiej Brytanii. Ty również urodziłeś się na wyspie, ale tej obok. Jaka jest historia z tym związana?
- Mój tata mieszkał i pracował wtedy w Irlandii, natomiast mama na co dzień mieszkała i pracowała w Polsce. Kiedy zbliżał się termin porodu, poleciała do taty i właśnie tam przyszedłem na świat. Niedługo później wróciliśmy do Polski, gdzie się wychowałem i stawiałem pierwsze kroki, również te w żużlu.
Za sukcesem zawodnika stoi cały sztab ludzi. Kto znajduje się w Twoim teamie i jakie role pełnią jego członkowie?
- Jestem w klubie na kontrakcie amatorskim, dlatego klub zapewnia mi sprzęt oraz zaplecze warsztatowe. W moim teamie od samego początku mogę jednak liczyć przede wszystkim na tatę, który wspiera mnie od pierwszych dni mojej przygody z motorsportem. Ogromną rolę odgrywa również Wojciech „Bocian”, który kiedyś zaczynał razem ze mną w szkółce żużlowej. Zrezygnował jednak z jazdy i od tamtej pory pomaga mi podczas zawodów. Jest ze mną praktycznie od początku mojej przygody z żużlem i tak jest do dziś. Mam też szczęście do sponsorów, którzy bardzo wspierają mnie, szczególnie jeśli chodzi o sprzęt z najwyższej półki. Ogromne podziękowania należą się moim głównym sponsorom, czyli panu Marcinowi z firmy Gatner oraz panu Wojtkowi z WC Jaskółki. Jestem też bardzo wdzięczny wszystkim pozostałym partnerom i sponsorom, którzy wspierają mnie przez cały sezon. Bez ich pomocy starty na takim poziomie nie byłyby możliwe.
Trzeci finał cyklu IMP 2026 odbędzie się już 15 sierpnia w Ostrowie Wielkopolskim. Wejściówki są dostępne TUTAJ