Drugi
finał tegorocznych Indywidualnych Mistrzostw Polski odbędzie się w Bydgoszczy.
Miasto nad Brdą krajowy czempionat gościło już dziesięć razy. Ostatni z nich miał
miejsce w 2023 roku i padł łupem Dominika Kubery.
Zawody od samego początku zwiastował wielkie emocje, a główny bohater wieczoru szybko dał sygnał do ataku. Dominik Kubera już w pierwszej gonitwie pokazał plecy nie byle komu, bo Maciejowi Janowskiemu i broniącemu tytułu Bartoszowi Zmarzlikowi.
W fazie zasadniczej walka o czołowe lokaty była niezwykle zacięta. Świetnie dysponowany był Patryk Dudek, który po dwóch seriach był niepokonany, a w trzynastej gonitwie w bezpośrednim starciu pokonał Bartosza Zmarzlika. Do głosu doszedł także Maciej Janowski - wrocławianin po niemrawym początku zanotował serię trzech zwycięstw z rzędu, co wywindowało go na szczyt klasyfikacji. To jednak Dominik Kubera, wygrywając ostatni bieg fazy zasadniczej, zapewnił sobie bezpośredni awans do finału z pierwszego miejsca.
Największy dramat rozegrał się jednak w biegu barażowym, który decydował o obsadzie finału. Pod taśmą stanęli Dudek, Zmarzlik, Szymon Woźniak i Bartłomiej Kowalski. Najlepiej ze startu wyszedł „Duzers”, ale oczy wszystkich zwrócone były na walkę za jego plecami. Na ostatnim okrążeniu Bartosz Zmarzlik postawił wszystko na jedną kartę. Brawurowy atak na wejściu w drugi łuk, mający na celu „założenie” się na Szymona Woźniaka, zakończył się niepowodzeniem. Zmarzlik upadł na tor i został wykluczony.
W wielkim finale Dominik Kubera dopełnił dzieła. Popisał się atomowym startem i mimo presji, nie oddał prowadzenia aż do linii mety. Podium uzupełnili Szymon Woźniak oraz Patryk Dudek.
Bydgoski finał IMP sprzed dwóch lat dał nam mnóstwo dramaturgii. Czy tegoroczna edycja przyniesie podobne emocje? Tego dowiemy się 4 lipca.